Tylko 19% kobiet uczestniczących w badaniu Mental Health Foundation i YouGov przyznało, że w ciągu ostatniego roku odczuwało satysfakcję związaną z obrazem własnego ciała. Badanie przeprowadzono wśród ponad 4,5 tysiąca dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii, dlatego nie opisuje ono doświadczeń wszystkich kobiet, ale pokazuje coś, co wiele z nas zna z własnej codzienności: łatwiej dostrzegamy w swoim ciele to, co odbiega od naszych oczekiwań, niż to, co zasługuje na czułość.
Patrzymy w lustro i niemal automatycznie sprawdzamy, czy brzuch nie stał się bardziej miękki, czy skóra nadal jest jędrna, a ulubione spodnie leżą tak samo jak kilka miesięcy temu. Zauważamy rozstępy, cellulit, ślady zmęczenia i zmieniające się kształty, choć równie dobrze mogłybyśmy zobaczyć ciało, które każdego dnia pozwala nam doświadczać świata.
To nie jest łatwe, ponieważ przez lata uczymy się patrzeć na siebie przede wszystkim z zewnątrz. Zastanawiamy się, jak wyglądamy w oczach innych, zamiast częściej pytać, jak czujemy się same ze sobą. W ten sposób relacja z ciałem zaczyna przypominać nieustanny sprawdzian, w którym wynik zależy od liczby na wadze, odbicia w lustrze albo komentarza usłyszanego od kogoś bliskiego.
A przecież kochanie swojego ciała nie powinno być nagrodą za osiągnięcie określonego wyglądu.
43% kobiet przyznało, że obraz ciała obniżał ich nastrój
W tym samym badaniu 43% kobiet powiedziało, że w ciągu ostatniego roku czuło się źle lub miało obniżony nastrój z powodu obrazu własnego ciała. Jedna na cztery odczuwała wstyd, a 26% mówiło nawet o odrazie związanej z własnym wyglądem.
Za tymi liczbami kryją się bardzo zwyczajne sytuacje. Rezygnujemy ze zdjęcia, ponieważ nie podoba nam się profil. Zakładamy luźniejszą sukienkę, chociaż miałyśmy ochotę na zupełnie inną. Odsuwamy rękę partnera, bo tego dnia nie czujemy się atrakcyjnie. Podczas nakładania balsamu zamiast przyjemności pojawia się analiza każdego fragmentu skóry.
W takich chwilach warto przypomnieć sobie, że miłość do ciała nie musi oznaczać codziennego zachwytu. Każda z nas ma dni, kiedy czuje się piękna, oraz takie, kiedy trudno jej spojrzeć na siebie łagodnie. Bliska relacja nie polega jednak na tym, że lubimy kogoś wyłącznie wtedy, gdy spełnia nasze oczekiwania. Podobnie może wyglądać więź z własnym ciałem.
Możemy nie być dziś zadowolone z wagi, a mimo to zjeść posiłek, który daje nam energię. Możemy zauważyć rozstępy, a jednocześnie z czułością nałożyć olejek na skórę. Możemy czuć zmęczenie i zamiast je ignorować, pozwolić sobie na odpoczynek. Miłość wyraża się wtedy nie poprzez bezwarunkowy zachwyt nad odbiciem, lecz poprzez decyzję, że nie przestaniemy być po swojej stronie.
Ciało nie jest nieruchomym obrazem
Kobiece ciało zmienia się przez całe życie. Dojrzewa, reaguje na stres i brak snu, przechodzi przez kolejne etapy cyklu, może doświadczać ciąży, porodu oraz zmian związanych z wiekiem. Jego kształt, potrzeby i możliwości nie pozostają takie same, ponieważ ono nie zostało stworzone po to, żeby wyglądać identycznie przez kilkadziesiąt lat.
Mimo to wiele kobiet nosi w głowie obraz jednej wersji siebie, do której porównuje wszystkie pozostałe. Może to być sylwetka sprzed ciąży, ciało z czasów studiów albo zdjęcie z wakacji, na którym czułyśmy się wyjątkowo dobrze. Wspomnienie samo w sobie nie jest problemem, dopóki nie zaczynamy traktować dawnego wyglądu jako jedynego właściwego.
Ciało, które mamy dzisiaj, nie jest gorszą wersją tego sprzed lat. Jest ciałem z dalszej części tej samej historii. Mogło przeżyć ciążę, chorobę bliskiej osoby, zmianę pracy, bezsenne noce, zakochanie, rozstanie, długi okres stresu albo czas, w którym po prostu miałyśmy inne priorytety. Każde z tych doświadczeń mogło zostawić po sobie ślad i nie wszystkie ślady muszą zniknąć.
Rozstępy nie odbierają ciału kobiecości. Miękki brzuch nie świadczy o braku troski. Zmieniające się piersi, skóra i proporcje sylwetki nie oznaczają, że tracimy część siebie. Kobiecość nie jest zatrzymanym kadrem z jednego momentu życia, ale czymś, co dojrzewa razem z nami.
41% kobiet po ciąży oceniało swoje ciało bardziej negatywnie niż wcześniej
W badaniu Mental Health Foundation 41% kobiet, które były w ciąży, deklarowało, że po jej zakończeniu postrzegało swoje ciało bardziej negatywnie niż wcześniej. Jednocześnie badacze zwracali uwagę na presję związaną z szybkim odzyskaniem sylwetki sprzed ciąży, choć samo doświadczenie macierzyństwa często zmienia sposób, w jaki kobieta odczuwa i rozumie własne ciało.
Ciąża jest tylko jednym z wielu momentów zmiany. Podobne emocje mogą pojawić się po przybraniu na wadze, w okresie menopauzy, po intensywnym czasie zawodowym albo wtedy, gdy z wiekiem skóra staje się inna. Trudność często nie wynika z samej zmiany, lecz z przekonania, że ciało powinno jak najszybciej wrócić do wcześniejszego wyglądu.
Tymczasem nie zawsze jest dokąd wracać, ponieważ życie nie biegnie wstecz. Możemy natomiast poznać siebie na nowym etapie i zbudować relację z ciałem takim, jakie jest teraz. Nie oznacza to rezygnacji z ruchu, pielęgnacji ani zdrowych nawyków. Przeciwnie, prawdziwa troska zaczyna się wtedy, gdy dbamy o siebie dlatego, że ciało jest dla nas ważne, a nie dlatego, że uznajemy je za niewystarczające.
Ruch może dawać przyjemność, siłę i chwilę tylko dla siebie. Pielęgnacja może przynosić komfort oraz pomagać w odzyskaniu kontaktu ze skórą. Odpoczynek może być odpowiedzią na zmęczenie, zamiast czymś, na co najpierw trzeba zasłużyć. Ta sama czynność może wynikać z niechęci do siebie albo z głębokiego szacunku, a różnicę najczęściej wyznacza sposób, w jaki o sobie myślimy.
Dotyk przypomina, że ciało nie służy wyłącznie do oglądania
Według raportu Mental Health Foundation co piąta osoba dorosła uważała, że obawy dotyczące własnego ciała negatywnie wpłynęły na jej życie seksualne w ciągu ostatniego roku. Piętnaście procent badanych dostrzegało ich wpływ na relację z partnerem lub partnerką.
Trudno czerpać przyjemność z dotyku, kiedy jednocześnie obserwujemy siebie oczami wyobrażonego widza. Zamiast czuć bliskość, zastanawiamy się, jak układa się brzuch, czy światło nie odsłania zbyt wiele i czy druga osoba zauważa to, czego same w sobie nie akceptujemy.
Kontakt z ciałem może pomóc stopniowo wyjść z tej perspektywy, ponieważ przywraca uwagę temu, co czujemy, a nie wyłącznie temu, jak wyglądamy. Ciepła woda pod prysznicem, zapach kosmetyku, dłonie przesuwające się po skórze i spokojny masaż podczas nakładania balsamu nie muszą prowadzić do żadnego rezultatu widocznego w lustrze. Ich wartość może polegać na tym, że przez kilka minut jesteśmy naprawdę obecne we własnym ciele.
Tak rozumiany dotyk nie jest kontrolą ani oceną. Jest sposobem słuchania siebie. Pozwala zauważyć napięte ramiona, zmęczone nogi, suchą skórę albo potrzebę bliskości, którą przez cały dzień spychałyśmy na dalszy plan.
Dbanie o ciało może więc zaczynać się od bardzo prostego pytania: czego dziś potrzebuję? Odpowiedź każdego dnia może być inna. Czasem będzie nią spacer, innym razem sen, spokojna kąpiel, ulubiony posiłek, pielęgnacja albo wieczór bez żadnych planów.
Najdłuższa relacja naszego życia
Ciało jest z nami od pierwszego dnia i pozostanie najbliższą towarzyszką we wszystkim, czego jeszcze doświadczymy. To w nim czujemy wzruszenie, przyjemność, zmęczenie, ekscytację i spokój. Dzięki niemu możemy obejmować, tańczyć, odpoczywać, kochać i być blisko innych ludzi.
Mimo to często rozmawiamy z nim znacznie surowiej niż z kimś, kogo kochamy. Bliskiej przyjaciółce nie powiedziałybyśmy, że zasłuży na czułość dopiero po utracie kilku kilogramów. Nie uznałybyśmy, że rozstępy odebrały jej kobiecość ani że z wiekiem stała się mniej wartościowa. Być może warto zacząć mówić do siebie z podobną życzliwością.
Pozytywny obraz ciała nie oznacza wyłącznie zadowolenia z wyglądu. W definicji przywołanej przez Mental Health Foundation mieści się także szacunek dla ciała, docenianie go, akceptowanie jego możliwości oraz świadomość, że wygląd jest tylko jedną z wielu części naszej tożsamości.
To ważne rozróżnienie, ponieważ pozwala kochać ciało również w dni, kiedy nie podoba nam się wszystko, co widzimy. Możemy mieć kompleksy i nadal być dla siebie dobre. Możemy chcieć czuć się inaczej, a jednocześnie nie odbierać sobie prawa do przyjemności. Możemy przeżywać zmianę i nie traktować jej jak utraty własnej kobiecości.
Pokochaj swoją kobiecość taką, jaka jest dzisiaj
Nie odkładaj troski na czas, kiedy osiągniesz określoną wagę, skóra stanie się gładsza, a ubrania zaczną układać się dokładnie tak, jak tego oczekujesz. Twoje ciało żyje teraz i właśnie teraz potrzebuje Twojej obecności.
Dbaj o nie, ponieważ jest Twoim domem. Dotykaj go z czułością, ponieważ dzięki temu możesz poczuć siebie, a nie tylko zobaczyć własne odbicie. Pozwalaj mu się zmieniać, ponieważ zmiana nie odbiera mu wartości, lecz potwierdza, że przeszło razem z Tobą przez kolejne fragmenty życia.
Miłość do ciała nie zawsze będzie głośna i pełna zachwytu. Czasami objawi się w tym, że odpoczniesz, chociaż lista zadań nie jest jeszcze skończona. Innym razem włożysz sukienkę, na którą masz ochotę, bez sprawdzania, czy sylwetka wygląda w niej wystarczająco dobrze. Być może wieczorem spokojnie nałożysz olejek na brzuch, uda i ramiona, nie zatrzymując wzroku na tym, co zazwyczaj oceniasz.
Właśnie z takich zwyczajnych gestów powstaje więź. Nie z idealnego odbicia, lecz z codziennej decyzji, że niezależnie od wszystkich zmian nadal jesteś po swojej stronie.
Pokochaj swoją kobiecość. Nie tę dawną ani tę, którą dopiero sobie wyobrażasz. Tę, która jest z Tobą dzisiaj.
Podczas dzisiejszej pielęgnacji spróbuj przez kilka minut nie oceniać swojego ciała, lecz naprawdę je poczuć. Zauważ jego ciepło, potrzeby i wszystko, co robi dla Ciebie każdego dnia.